|
Blog > Komentarze do wpisu
męskość
Jak wiadomo przeprowadzka trwa. Właściwie, to już się skończyła, teraz tylko trzeba rozpakować, to co się tu naniosło. Pomieszczenie tego w szafkach wcale, ale to wcale, łatwe nie jest. Kilkakrotnie podczas przeprowadzki i teraz prosiłam Martiego o pomoc, ale zazwyczaj znajdował wymówki. Szczególnie jak chodziło o pomoc dla mojej mamy. Wymówki czasem były słuszne, czasem naciągane. Rozumiem, że jak się codzień pracuje, potem pomaga przy przeprowadzce, dwa tygodnie pod rząd, w weekendy, to może się to człowiekowi znudzić. Jednakże przeprowadzka nie codzień jest, więc chyba można się zmotywować. Ja musiałam. Bywały momenty, że w myślach mówiłam "bądź mężczyzną, nie zachowuj się jak mięczak". Nigdy jednak nie wypowiedziałam tego na głos. Nadszedł wieczór, kiedy w tv puszczali program o 30-leciu grupy "Chippendales". Zaczęłam rozmyślać, o tym, czym właściwie jest męskość. Czy męskość, to muskularne ciała, czy może coś więcej. Być może bardziej męski jest ten, który potrafii odmówić pracy w szabat. Ten, który nie jest na zawołanie moje każde. Taki, który chodzi na konferencje wolnościowe zamiast być przy mnie, bo wystraszyłam się wybuchu. Być może jestem przewrażliwiona po pożarze. Sama nie wiem. Na początku miałam żal, teraz Marti wszystko mi już zrekompensował. Wciąż rekompensuje. Myślę, że to jest właśnie męskość. Mieć własne zdanie. Zajmować się czymś ważniejszym, niż pomaganie mi przy sprzątaniu. Nie skakanie przy mnie, gdy tylko tego zapragnę, bo ja zazwyczaj sama nie wiem, czego pragnę. Tak trzymaj mój męski Martinie, a inni uczcie się od niego.
niedziela, 13 grudnia 2009, ciekawazycia
|
|